Systemowa luka dotyka głównie właścicieli małych i średnich firm. Degraduje ich możliwości, powoduje, że nie wykorzystują swojego potencjału.
Wpływa też negatywnie na dużą grupę właścicieli mikroprzedsiębiorstw, którzy do dalszego rozwoju powinni się przygotować, ale tego nie robią. W średnich firmach, mimo wzrostu wielkości, system zarządzania finansami też bardzo często zawodzi.
Jakie jest źródło takiej sytuacji?
Systemowa luka ma swoje źródła już w początkach transformacji gospodarczej, ale nadal się utrwala. Dokładniejsze obserwacje wskazują, że do takiej sytuacji na polskim rynku doprowadził splot kilku okoliczności.
W pewnym sensie polska przedsiębiorczość pozostała taką, jaką była w pierwszych latach zmian ustrojowych. Podejmując tę działalność, wróciłem do takiej samej rzeczywistości otaczającej przedsiębiorców, jaką znałem przed 30 laty.
Zaskoczył mnie i zbulwersował niski poziom wiedzy ekonomicznej i umiejętności finansowych wśród polskich przedsiębiorców. Tych dobrze już doświadczonych w działalności i tych początkujących.
Nie zachwyca mnie również poziom wiedzy i umiejętności tych, którzy dla przedsiębiorców pracują – biur rachunkowych. Jeszcze bardziej oczekiwałbym od nich umiejętności potrzebnych do prowadzenia księgowości zarządczej i dostarczania informacji zarządczych.
Na moje postrzeganie sytuacji wpływają nie tylko własne doświadczenia. Wpływają opinie innych doradców pracujących dla małej przedsiębiorczości. Opinie wyrażane przez osoby związane z nią i znające polską przedsiębiorczość z różnych stron.
Nie jest to wina ani brak zdolności samych przedsiębiorców. Nie odbiegają pod tym względem od przedsiębiorców w innych krajach. Doprowadził do takiej sytuacji splot niezależnych od nich okoliczności.
Zauważam dwa główne czynniki kształtujące tę sytuację i tworzące niezamierzoną, ale wyraźną lukę systemową. Ona odróżnia wyraźnie środowiska, w jakich działają polskie MŚP od tych w krajach o rozwiniętej, konkurencyjnej gospodarce rynkowej.
Pierwszy: małe doświadczenie polskich przedsiębiorców
Ponad 30-letnie doświadczenie przedsiębiorców w gospodarce rynkowej okazuje się niewystarczające. Starsze pokolenie naszych przedsiębiorców nie miało od kogo przejąć kompetencji skumulowanych od pokoleń. Ich nie było. Młodsze, mimo, że już w lepszej sytuacji, nadal miało zbyt mało czasu i zbyt mało źródeł do przejęcia kompetencji.
Sytuacja w innych obszarach działalności przedsiębiorców wydaje się znacznie lepsza. W zarządzaniu finansami jest zdecydowanie gorzej. Do pewnego stopnia jest to naturalne i zrozumiałe, nie wszyscy muszą znać się na finansach. Jednak niezupełnie.
Dla prowadzenia firm z sukcesem pewien ich poziom jest konieczny. Można się ich nauczyć, można też „nasiąknąć” przydatną wiedzą i umiejętnościami. Jeżeli jednak w otoczeniu ich nie ma, i nie ma zachęt, trudno jest je nabyć.
Drugi: niewykorzystana rola instytucji państwowych i regulacji prawnych
Polskie regulacje są wzorowane na gospodarkach rozwiniętych Jednak tylko w części tamte rozwiązania zaadoptowane zostały do polskich warunków. Dla lepszego zobrazowania problemu zestawiłem polski system rachunkowości i podatkowy z systemami obowiązujący w krajach anglosaskich, głównie Stanach Zjednoczonych.
Różnica między krajami anglosaskimi a Polską to dwie różne filozofie tworzenia standardów. Wynikają z innych tradycji rynku kapitałowego, innej roli regulatora oraz innego „klienta” księgowości.
W USA o sposobie prowadzenia księgowości i zarządzania finansami decydują standardy tworzone przez niezależną organizację prywatną. Finansowaną m.in. z opłat od firm i instytucji rynkowych. To rynek stworzył zapotrzebowanie na regulacje o wysokim poziomie ochrony inwestora publicznego. Z nich chętnie korzystają również prywatni przedsiębiorcy.
Polskie Krajowe Standardy Rachunkowości (KSR-y) to standardy pomocnicze i porządkujące do ustawy o rachunkowości. Tworzy je Komitet Standardów Rachunkowości przy Ministerstwie Finansów. Interpretują ustawę o rachunkowości — systemu mocno zakorzenionego w prawie kontynentalnym, różnym od anglosaskiego.
Polska rachunkowość prezentuje podejście formalne oparte na przepisach o rachunkowości i podatkowych. Celem tych przepisów przez lata było wspieranie systemu podatkowego, a nie przedsiębiorców i inwestorów. Główną filozofią jest zgodność z prawem i dokumentacją, a dopiero potem ekonomiczna interpretacja danych finansowych.
Głównym celem sprawozdawczości w USA jest dostarczenie informacji inwestorowi i ochrona jego praw. Stąd też wymagana duża szczegółowość sprawozdań.
Większość amerykańskich spółek prezentuje koszty według dominującej klasyfikacji funkcjonalnej. Banki, inwestorzy i analitycy są do takich rozwiązań przyzwyczajeni. Systemy księgowe i szablony raportów są ustawione pod układ funkcjonalny.
Standardowy w USA rachunek zysków i strat zawiera koszty sprzedanych produktów (COGS) oraz koszty sprzedaży i wydatki ogólne oraz administracyjne (SG&A) ma swój odpowiednik w polskiej rachunkowości – w wariancie kalkulacyjnym. Jednak ten „nasz” w polskiej praktyce jest używany bardzo rzadko, przez nieliczne firmy.
Powszechnie używany w Polsce wariant porównawczy w USA jest wyjątkiem. Tam zdecydowana większość użytkowników preferuje pierwszy wariant. Bardziej dla przedsiębiorców i inwestorów użyteczny.
Wariant porównawczy niewiele wnosi do wiedzy przedsiębiorcy o efektywności jego firmy. Może dlatego polscy przedsiębiorcy tolerują sporządzanie przez księgowych sprawozdań uproszczonych i o niskiej jakości?
W Polsce nadrzędne są zgodność z prawem i dostarczenie informacji urzędom podatkowym. Ani przedsiębiorca, ani inwestor nie są głównymi beneficjentami kosztów księgowości ponoszonych przez firmę. Beneficjentami są organy państwa, głównie podatkowe. W praktyce oznacza to, że nawet jeżeli księgowość w małych firmach działa poprawnie, to… rozwiązuje niewłaściwe problemy.
Firma zbyt późno dostrzega, że jej księgowość nie dostarcza informacji dostosowanych do zarządzania przedsiębiorstwem. Słabość rynku kapitałowego i mały udział inwestorów spoza przedsiębiorstw osłabiają nacisk na stosowanie ewidencji księgowej dostosowanej do celów zarządczych.
To oznacza, że posiadane dane:
- nie pokazują ekonomicznej rzeczywistości firmy,
- nie służą właścicielowi do zarządzania,
- nie mają narzędzi do monitorowania rentowności, cashflow, kosztów strukturalnych,
- korzysta z nich państwo — nie przedsiębiorca.
W USA, Kanadzie, UK czy Australii właściciele firm dostają z systemu księgowego to, co polski przedsiębiorca musi „ręcznie wydobyć” z ksiąg rachunkowych. Prawda jest taka, że w Polsce właściciel firmy potrzebuje podobnego systemu finansowego.
Bolesne skutki systemowej luki
Polskie małe i średnie firmy nie dysponują systemem księgowości zarządczej ani systemem zarządzania finansami. To oznacza, że nie mają systemu wczesnego ostrzegania i reagowania na zagrożenia. Nie mają możliwości rzetelnej oceny, czy działalność ich firm jest efektywna.
Nie mają danych do obliczenia kosztów wytworzenia po produktach, usługach, klientach. Nie mogą obliczyć marży brutto na produktach lub usługach. To znaczy, że nie mają KPI, które są najważniejsze dla przedsiębiorcy w USA i powinny być najważniejsze w Polsce.
Polscy przedsiębiorcy realizują wszystkie obowiązki podatkowe i prawne do czasu, kiedy zorientują się, że nie mają pieniędzy na podatki. Których zresztą i tak nie muszą już płacić, bo nie ma od czego ich naliczyć.
Wpadają w strefę zapaści finansowej nie dlatego, że źle pracują, ale dlatego, że ich sposób zarządzania finansami nie nadąża za potrzebami rosnącymi wraz z rozwojem firmy.
Strefa zapaści finansowej jest dla nich zaskoczeniem i dotkliwym doświadczeniem. Nie dają rady przejść przez nią, nie rozwijają firm, raczej je zwijają.
Dlatego nie zaskakuje spadająca liczba małych i średnich firm, podczas gdy w innych grupach przedsiębiorcy sobie radzą.
Wnioski
Nie liczyłbym, że organy państwa szybko coś zmienią i wprowadzą regulacje mobilizujące przedsiębiorców do zwiększania efektywności. Będą podnosić stawki podatkowe i zwiększać liczbę obciążeń podatkowych. Póki przedsiębiorca ma zysk, płaci podatki. Kiedy zysku już nie ma, pozostaje z problemem sam.
Dlatego sami przedsiębiorcy powinni dokonać zmian, implementując rozwiązania, które będą im służyć dobrze i długo. Sprawdzają się na dojrzałych, konkurencyjnych rynkach, sprawdzą się również w Polsce.
Źródła:
1. Raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce 2025
2. Understanding SG&A Expenses: Definition and Management
3. How to classify expenses by function or by nature in the income statement